fbpx

Czerwcowy ślub w wyjątkowym czasie | Agnieszka i Dawid

  • Cze 25, 2020

Cały nasz ‘ślubny świat’ wstrzymywał w 2020 oddech na tyle długo, że ślub Agnieszki i Dawida, stał się iście namacalnym powiewem nadziei. Szczególnie dlatego, że odbył się 6. czerwca. Tak, tak. Dokładnie w pierwszą sobotę, gdy po kilku miesiącach zachowywania dystansu społecznego i zamrożenia gospodarki, organizacja wesel wróciła na tory jako takiej normalności.
Nieco wcześniej – bo w połowie maja, spotkaliśmy się z Agnieszką i Dawidem na sesji narzeczeńskiej. Z ówczesnym przekonaniem o takiej konieczności, przygotowaliśmy plan B na przeniesioną uroczystość, mieliśmy zarezerwowany czerwcowy termin rok później. Branża ślubna została jednak odmrożona i nasza Para Młoda podjęła decyzję o pozostaniu przy swoim pierwszym terminie. Mimo wszystko!
W ten oto sposób Agnieszka i Dawid dopięli wszystko na ostatni guzik… w zaledwie tydzień. Nie sposób nie wspomnieć o tym, jak dobrze zorganizowana jest Agnieszka. Panna Młoda, która w zgodzie ze swoimi emocjami i estetyką – trzyma rękę na pulsie w sposób zdecydowany. Tutaj nie było miejsca na jakiekolwiek niedociągnięcia i półśrodki.

Przygotowania upływały w atmosferze podekscytowania i cierpliwego oczekiwania zarazem, wdzięcznie zmiksowanego z absolutnym opanowaniem i kontrolą. Spójrzcie tylko na zdjęcia Panny Młodej – widać przecież ogromne skupienie, które nie opuszczało jej nawet na chwilę.
Ślub odbył się w przepięknym drewnianym kościele św. Bartłomieja Opactwa Cystersów w Mogile. Niepowtarzalny urok, genialne światło i emocje towarzyszące już od progu. Atmosfera wzajemnego wsparcia. Celebrowanie wyjątkowych momentów – w zupełnie ludzki, zwyczajny sposób. Tak podniośle zwyczajny!

Co było dalej…? Już tylko serdeczne życzenia, przeplatane ogromem emocji i świetna zabawa, nie do powtórzenia ani zastąpienia w jakikolwiek inny sposób. W międzyczasie udało nam się zrobić małą sesję ślubną. Ogrody opactwa w Mogile, golden hour i oni. Piękni i młodzi. Zakochani i eteryczni. Małe wielkie gesty, uchwycone w ultrakrótkich momentach, nie do wypatrzenia przez kogokolwiek z zewnątrz. Trochę tak, jakby świat dookoła na tą chwilę przestał istnieć. Trochę tak, jakbyśmy byli tam tylko my. Oni i my. Miłość i obiektywy.
To właśnie zaleta mini-sesji w dniu ślubu. Emocje tak świeże i tak widoczne, że nie trzeba nic więcej. Wystarczy dać Parze Młodej chwilę sam na sam, w odpowiednim miejscu i… obserwować z boku, uwieczniać te spojrzenia i pocałunki w niebanalnych kadrach. To ten rodzaj fotografii, którą trudno pozować. Tutaj nie ma miejsca na reżyserowanie, tutaj toczy się życie, dzieją się podniosłe rzeczy, dzieje się miłość! My jesteśmy tylko cichymi świadkami, zaproszonymi do tego małego świata wielkich ludzi.

Nie ma co ukrywać: to niecodzienne okoliczności, które zaskoczyły wszystkich. Ślub i wesele w pierwszym terminie po kilku miesiącach zawieszenia normalności – to istna petarda emocji. Od skrajnej niepewności, przez determinację, na satysfakcji kończąc. Do końca przecież niewiele było wiadomo a gdy już było – ilość spraw do dopięcia mogłaby przytłoczyć niejednego.
Nie warto obawiać się nowych realiów. Gdyby nie fakt, że podpowiadamy Wam datę – czy przeglądając zdjęcia, domyślilibyście się, jak wyglądały realia tego dnia? Oczywiście, że nie. Miłość jest zawsze. Miłość jest wszystkim. Bez względu na obostrzenia czy reżim sanitarny. Odpowiedzialność za siebie i bliskich, uważność, pokora, cierpliwość – to pęk kluczy do sukcesu w tej materii.

 

YOU MIGHT ALSO LIKE

LEAVE A COMMENT

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!